wtorek, 7 sierpnia 2012

Rozdział VII- Telefon

Spotkałam wielu facetów na swojej drodze. Może nawet zbyt wielu. Czasem wieczorami  myślę o tych zdarzeniach. Wiem, że napewno jestem zmęczona. Myslę, że najbardziej staraniami, o osobę, którą kochałam. Nic nie dały moje słowa. Spotkałam się z Nim jeszcze dwa razy. Odstęp czasowy był dość szeroki, między tymi spotkaniami, nie rozmawialiśmy tak jak dawniej przez telefon. Nie było nic. Pierwszy raz pewnie po około 3 miesiącach od pierwszego spotkania. Droga do tego drugiego, była żmudna. Tamtego dnia poszłam do szkoły, niezbyt zadowolona z życia, zmęczona, wyblakła. Wewnętrzny głos podpowiadał mi że, fakt, iż musiałam wyjść z hotelu popsuł wszystko, że już nic z tego nie będzie. Miałam jednak na uwadze swoje zdrowie, które podobno jest najważniejsze. Byłam niedawno po operacji, i nie chciałam utraty wolności, którą za jej sprawą zyskałam. Teraz już wiem, że wtedy ta godzina rano z Nim, nic by nie znaczyła dla mojej nerki i odstępu czasowego, między jedną dawką leków a drugą. Wtedy jednak, nie byłam tego świadoma. Nie odzywał się przez dwa dni. Było mi smutno, myślałam, że ten wieczór, jednak coś więcej dla niego znaczył, coś więcej, bo ja czulam chemię na odległość. Może to dlatego spędzilam noc, z facetem którego, nawet, dobrze nie poznałam. Do tej pory nie wiem co mnie do niego przyciągnęło. Fatalne zauroczenie, a może kropelka afrodyzjaku w wodzie z ogórkiem ? Trudno mi w tej chwili odpowiedzieć na to pytanie. Napisałam do niego smsa z pytaniem dlaczego się nie odzywa, nie odpisał, pomyślałam wtedy, że może nie ma czasu, jaka ja byłam naiwna i dziecinna. Czas, wiem jedno, obecnie, jeśli chłopakowi zależy, to znajdzie zawsze czas. Zadzwoniłam do niego wieczorem. Odebrał. Czego chcesz jeszcze ? Nie dość ci? Usłyszałam w słuchawce. Zmieszałam się totalnie. Nic nie zdążyłam odpowiedzieć, usłyszalam sygnał zajętej linii, za pięć minut zadzwoniłam ponownie włączyła się poczta głosowa, z komunikatem, iż nie ma miejsca w pamięci by zostawić na niej wiadomość. Pamiętam, siedziałam w gabinecie rodziców ze spuszczoną głową, skarpetkami ścierając łzy z drewnianej, jasnej, lakierowanej podłogi. Ciepłe światło wypełniało pokój, podkuliłam nogi pod siebie, wygodny, czarny skórzany fotel, nieznacznie odsunął się od biurka, pod ciężarem mojego całego ciała. Jasne biurko ojca i szafka modułowa z Ikei, wypełniała każdą pustkę w pokoju, ale w żaden sposób nie wypelniła pustki w moim sercu. Nie zabiła negatywnych uczuć i odczuć wypełniających moje serce i głowę. Nie wiedziałam co zrobiłam źle. Zadzwoniłam z telefonu matki, odebrał, nie chciał mnie słuchać, opowiedziałam mu jeszcze raz dlaczego zostawiłam go samego w hotelu, powiedziałam o liście, zatrzymał swoje pretensje na chwilę. Zdawał się zastanawiać po drugiej stronie słuchawki. Jaki list, a ten. On nic nie tłumaczy. Mam Cię dość. Rozłączył się, usłyszałam tylko dźwięk sygnału zajętego telefonu. Czułam się jakby ktoś walnął mnie młotkiem w głowę. Dałam spokój. Napisałam jedynie smsa Przepraszam. Czułam się cholernie winna tej całej sytuacji, w tamtym momencie nienawidziłam siebie za to, że wyszłam z tego hotelu. Wyszłam z domu rodziców, poszłam do siebie. Położyłam się w sypialni, jaśminowe meble, w tym samym odcieniu zieleni milczały pośród kwiatków tapety. Położyłam się w ubraniu na łóżku, spojrzałam na lustro jaśminowej toaletki,  by zobaczyć krople łez zmieszane z tuszem do rzęs, spływające po policzkach i zostawiające ślady.  Zwaliłam białą pościel ze złością na podłogę, bezsilna opadłam, na nagi niebieski materac i przykryłam się zużytym, starym brązowo-beżowym kocem. Ułożyłam się na prawym boku dwuosobowego łóżka z wymyślną ramą, pod którym tarzały się sterty kurzu. Ciepłe światło lampy zewnętrznej łagodnie wpadało przez okno do pokoju, przebijając mrok w nim panujący. Cisza. Było bardzo cicho. Nawet psy nie ujadały z niewiadomych powodów. A może, tak mi się tylko wydawało. Przyłożyłam głowę do materaca, łzy same ciekły mi po policzkach, nie chciałam płakać, ale w mojej głowie pojawialy się obrazy z tamtego wieczora. A w uszach brzmiały jego słowa, usłyszane przed momentem w słuchawce telefonu. Mam Cię dość....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz