czwartek, 10 maja 2012

Rozdział IV- Sposób na kłopoty.


Otaczący mnie ludzie wydawali się być tacy obcy po tej nocy. Sama nie wiem, co się stało .. Z pewnością coś we mnie pękło. Stałam się bardziej otwarta. Być może, On sprawił, że po raz pierwszy w życiu, poczułam się kobietą. Był to pierwszy facet, których chciał ze mną być. Od tamtego razu, już nie traktowałam płci przeciwnej, jedynie jak kolegów. Zaczęłam na Was, drodzy Faceci patrzeć bardziej jak na  na obiekty seksualne. Poczułam się doceniona. Po raz pierwszy w życiu. Przykre Drogi Czytelniku, że musiał to uczynić człowiek całkiem obcy, dla mnie. Teraz, czasem próbuję sobie uświadomić momenty, w których była doceniona przez rodziców. Nie pamiętam, by mnie przytulali. Jedyny obrazek, który jestem w stanie sobie uświadomić, to moment moich 18-urodzin, kiedy to po raz pierwszy w życiu, ojciec mnie przytulił. Nie potrafię dać odpowiedzi, na to co kierowało moimi rodzicami przy moim, całkowicie chłodnych chowie. Wychowanie to doprowadziło mnie, jedynie do braku akceptacji samej siebie. Do tej pory, pomimo osiągnięcia celu, jakim była zmiana swojej sylwetki i podreperowanie zdrowia, mam z tym poważny problem. Brak akceptacji dla siebie, spowodował, że pewnego dnia osiągnęłam stan, w którym zaczęłam sobie z tym radzić, w inny sposób, od którego po dziś dzień, nie mogę się od niego uwolnić, szczególnie w chwilach, w których życie, nie dostarcza mi powodów do radości. Rodzina. Ciągle czułam się odrzucana. Być może, choć nie wiem, na ile to jest prawda, zaczęło się to, kiedy pojawiła się moja siostra. Można by powiedzieć, że to syndrom starszego dziecka. Wydaje mi się, że w żaden sposób, nie potrafię odnaleźć w swojej sytuacji, jego klasycznych objawów. Rodzice zdawali się być ciągle zapracowani. Teraz, czasem jak patrzę, na małe dzieci, które mnie otaczają, odnajduję w ich oczach ciepło, dawane im przez rodziców. Taką miłość wspólną, która gdzieś tam funkcjonuje. Ja... byłam zimna, wobec rodziców, tak jak i oni byli zawsze zimni dla mnie. Nie przypominam sobie, momentu, w którym oprócz osiemnastki ojciec mnie przytulił. Nie dostawałam, też zawsze tego, co chciałam, więc nie mogę zaliczyć się do osób rozpieszczonych pieniężnie. Nie byłam rozpieszczona, również, uczuciowo, co z perspektywy czasu i w oczach ludzi wydaje się być dziwne. W co uciekałam... sama nie wiem. Zawsze byłam od czegoś uzależniona. Gdy byłam mała dłużej niż inni ssałam dwa palce, potem zaczęłam w nerwowych chwilach obgryzać paznokcie, co po dziś dzień robię, a reprezentatywność mojej dłoni, tworzą jedynie tipsy. Moje paznokcie są brzydkie i poorane, a blaszka paznokciowa nietypowo mała. Potem uciekałam w telewizję i internet. Nigdy nie piłam alkoholu i nie paliłam papierosów, zawsze wydawały mi się one nie pasujące do mnie. Jednak w miarę upadku do zera mojej samoakceptacji, zaczęły roznąć moje problemy. Brak zrozumienia dla siebie, spowodował, że zaczęłam się odchudzać. Mało wymierne rezultaty, skierowały mnie ku sobie, ku własnej osobie. Zachowanie rodziców, problemy osobiste i zdrowotne, a także, jednak brak rówieśniczej akceptacji i zaistnienia w oczach swoich męskich rówieśników, wywierał na mnie ogromny wpływ. Na mnie i na to kim byłam. Do zwykłej diety i ćwiczeń ruchowych dorzuciłam wymioty i Furosemid. Waga drgnęła, do dołu, ojciec jak miał to w zwyczaju, krzyczał na mnie bez powodu, ponadto, zdarzało się mu wielokrotnie podnieść na mnie rękę. Moja rodzina nie jest patologiczna, a każdy, kto patrzy na Nas z boku, widzi obraz rodziny idealnej. Nic z tego obrazu nie zostaje, gdy zajrzy się do jego wnętrza. Moi rodzice przez dwójkę moich najlepszych przyjaciół, są oceniani tylko jednym przymiotnikiem, dziwni. Nigdy mnie nie wspierali, starali się, jedynie wywołać presję. Presję, która miała spowodować, że będę lepsza w szkole, zacznę na siebie zarabiać, że będę lepsza we wszystkim od innych. Zapomnieli, że będzie się to tyczyło także mojej samoakceptacji. Chciałam być co raz lepsza. Nie starałam się w tym znaleźć złotego środka. Raczej, odnajdywałam jedynie dążenie do doskonałości za wszelką cenę i zabijanie samej siebie, poprzez narzucanie sobie, co raz to wyższych do osiągnięcia schematów. Myślałam, wówczas że, jeśli osiągnę tą, niemożliwą, co w chwili obecnej wiem, doskonałość i zostanę ideałem opiekunów, to oni mnie choć raz przytulą. Nie przytulali, jedyne co dostawałam to bury, za złamanie w jakikolwiek sposób czegokolwiek. Jaskrawy przykład daje historia o regulowaniu mi dostępu do picia. Co działo się od zawsze. Zazwyczaj kiedy pragnęłam się więcej napić niż szklankę, ojciec bardzo mocno mnie karcił, doszło do tego, że ukrywałam, kupowane przez siebie, butelki wody i piłam nocami. Od tego również zaczęły się kłamstwa i działania zmierzające, do ukrycia tego co robię. Najpierw obejmowały same picie, w tej chwili, rodzice nic zupełnie o mnie nie wiedzą, i nie zamierzam ich w żaden sposób uświadamiać. Uważam zresztą że, nie są do tego uprawnieni. Mając 18 lat, wyprowadziłam się z domu, i od tego czasu, praktycznie rzecz ujmując, odwiedzam ich tylko, gdy mam potrzeby finansowe, którym nie potrafię sama podołać. Matka wydziela mi pieniądze, nawet wówczas, gdy wie, że z powodu choroby nie mogę pracować. Nie żądam od nich wysokich sum, a jedynie takie, które pozwolą mi pokryć koszty abonamentu telefonicznego raz na miesiąc, resztę wydatków całkowicie pokrywam ja. I tak uważam, że nie powinni wchodzić w moje życie, bo przestali się już dawno mną interesować. ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz