Otaczący mnie ludzie wydawali się być
tacy obcy po tej nocy. Sama nie wiem, co się stało .. Z
pewnością coś we mnie pękło. Stałam się bardziej otwarta. Być
może, On sprawił, że po raz pierwszy w życiu, poczułam się
kobietą. Był to pierwszy facet, których chciał ze mną być. Od
tamtego razu, już nie traktowałam płci przeciwnej, jedynie jak
kolegów. Zaczęłam na Was, drodzy Faceci patrzeć bardziej jak na na obiekty
seksualne. Poczułam się doceniona. Po raz pierwszy w życiu.
Przykre Drogi Czytelniku, że musiał to uczynić człowiek całkiem
obcy, dla mnie. Teraz, czasem próbuję sobie uświadomić momenty, w
których była doceniona przez rodziców. Nie pamiętam, by mnie
przytulali. Jedyny obrazek, który jestem w stanie sobie uświadomić,
to moment moich 18-urodzin, kiedy to po raz pierwszy w życiu, ojciec mnie przytulił. Nie
potrafię dać odpowiedzi, na to co kierowało moimi rodzicami przy
moim, całkowicie chłodnych chowie. Wychowanie to doprowadziło
mnie, jedynie do braku akceptacji samej siebie. Do tej pory, pomimo
osiągnięcia celu, jakim była zmiana swojej sylwetki i
podreperowanie zdrowia, mam z tym poważny problem. Brak akceptacji
dla siebie, spowodował, że pewnego dnia osiągnęłam stan, w
którym zaczęłam sobie z tym radzić, w inny sposób, od którego
po dziś dzień, nie mogę się od niego uwolnić, szczególnie w
chwilach, w których życie, nie dostarcza mi powodów do radości.
Rodzina. Ciągle czułam się odrzucana. Być może, choć nie wiem,
na ile to jest prawda, zaczęło się to, kiedy pojawiła się moja
siostra. Można by powiedzieć, że to syndrom starszego dziecka.
Wydaje mi się, że w żaden sposób, nie potrafię odnaleźć w
swojej sytuacji, jego klasycznych objawów. Rodzice zdawali się być
ciągle zapracowani. Teraz, czasem jak patrzę, na małe dzieci,
które mnie otaczają, odnajduję w ich oczach ciepło, dawane im
przez rodziców. Taką miłość wspólną, która gdzieś tam
funkcjonuje. Ja... byłam zimna, wobec rodziców, tak jak i oni byli
zawsze zimni dla mnie. Nie przypominam sobie, momentu, w którym
oprócz osiemnastki ojciec mnie przytulił. Nie dostawałam, też
zawsze tego, co chciałam, więc nie mogę zaliczyć się do osób
rozpieszczonych pieniężnie. Nie byłam rozpieszczona, również,
uczuciowo, co z perspektywy czasu i w oczach ludzi wydaje się być
dziwne. W co uciekałam... sama nie wiem. Zawsze byłam od czegoś
uzależniona. Gdy byłam mała dłużej niż inni ssałam dwa palce,
potem zaczęłam w nerwowych chwilach obgryzać paznokcie, co po dziś
dzień robię, a reprezentatywność mojej dłoni, tworzą jedynie
tipsy. Moje paznokcie są brzydkie i poorane, a blaszka paznokciowa
nietypowo mała. Potem uciekałam w telewizję i internet. Nigdy
nie piłam alkoholu i nie paliłam papierosów, zawsze wydawały mi
się one nie pasujące do mnie. Jednak w miarę upadku do zera mojej
samoakceptacji, zaczęły roznąć moje problemy. Brak zrozumienia
dla siebie, spowodował, że zaczęłam się odchudzać. Mało
wymierne rezultaty, skierowały mnie ku sobie, ku własnej osobie.
Zachowanie rodziców, problemy osobiste i zdrowotne, a także, jednak
brak rówieśniczej akceptacji i zaistnienia w oczach swoich męskich
rówieśników, wywierał na mnie ogromny wpływ. Na mnie i na to kim
byłam. Do zwykłej diety i ćwiczeń ruchowych dorzuciłam wymioty i
Furosemid. Waga drgnęła, do dołu, ojciec jak miał to w zwyczaju,
krzyczał na mnie bez powodu, ponadto, zdarzało się mu wielokrotnie
podnieść na mnie rękę. Moja rodzina nie jest patologiczna, a
każdy, kto patrzy na Nas z boku, widzi obraz rodziny idealnej. Nic z
tego obrazu nie zostaje, gdy zajrzy się do jego wnętrza. Moi
rodzice przez dwójkę moich najlepszych przyjaciół, są oceniani
tylko jednym przymiotnikiem, dziwni. Nigdy mnie nie wspierali,
starali się, jedynie wywołać presję. Presję, która miała
spowodować, że będę lepsza w szkole, zacznę na siebie zarabiać,
że będę lepsza we wszystkim od innych. Zapomnieli, że będzie się
to tyczyło także mojej samoakceptacji. Chciałam być co raz
lepsza. Nie starałam się w tym znaleźć złotego środka. Raczej,
odnajdywałam jedynie dążenie do doskonałości za wszelką cenę i
zabijanie samej siebie, poprzez narzucanie sobie, co raz to wyższych
do osiągnięcia schematów. Myślałam, wówczas że, jeśli osiągnę
tą, niemożliwą, co w chwili obecnej wiem, doskonałość i zostanę
ideałem opiekunów, to oni mnie choć raz przytulą. Nie przytulali,
jedyne co dostawałam to bury, za złamanie w jakikolwiek sposób
czegokolwiek. Jaskrawy przykład daje historia o regulowaniu mi
dostępu do picia. Co działo się od zawsze. Zazwyczaj kiedy
pragnęłam się więcej napić niż szklankę, ojciec bardzo mocno
mnie karcił, doszło do tego, że ukrywałam, kupowane przez siebie,
butelki wody i piłam nocami. Od tego również zaczęły się
kłamstwa i działania zmierzające, do ukrycia tego co robię.
Najpierw obejmowały same picie, w tej chwili, rodzice nic zupełnie
o mnie nie wiedzą, i nie zamierzam ich w żaden sposób uświadamiać.
Uważam zresztą że, nie są do tego uprawnieni. Mając 18 lat,
wyprowadziłam się z domu, i od tego czasu, praktycznie rzecz
ujmując, odwiedzam ich tylko, gdy mam potrzeby finansowe, którym
nie potrafię sama podołać. Matka wydziela mi pieniądze, nawet
wówczas, gdy wie, że z powodu choroby nie mogę pracować. Nie
żądam od nich wysokich sum, a jedynie takie, które pozwolą mi
pokryć koszty abonamentu telefonicznego raz na miesiąc, resztę
wydatków całkowicie pokrywam ja. I tak uważam, że nie powinni
wchodzić w moje życie, bo przestali się już dawno mną
interesować. ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz