Moja koleżanka właśnie siedzi w knajpie na szantach. Pisze do mnie sms-y, jednoznacznie wskazuje to, na pewnego rodzaju samotność. Być może, brak jej towarzysza imprezy, być może kogoś, do kogo w danej chwili, mogłaby się przytulić. Spogląda na wokalistę, Podobno ładny. Nie wiem, nie widzę, nic w nim ładnego. Kwestia kobiecego gustu. Do każdej z nas trafia inny, piękny. De gustibus est non disputandum. Podobno, wykrzyczała, że chce sprzedać starego. Model czteroletni, śmigany. Uczęszcza do pracy w garniturze, leń, nieogarnięty. Podobno, jednak dobrze na nim jeździ. Cokolwiek by, to nie znaczyło.Próbowała go wymienić, na konkretny model, ale właścicielka tamtego zdążyła go wysłać do używanego sklepiku, a więc sztuka mojej koleżanki zaraz trafi do męskiego lumpeksu, i poczeka na lepsze czasy i nową właścicielkę. A sama ona, wybierze się, po odwieszony dla niej z boku, model. Podobno, lekko używany. Na perełki, niektóre z nas, potrafią czekać długo. W końcu, większość trafia do szmateksu, szczególnie, jeśli są sprani, czy mało sprawni. Ci najbardziej zużyci, trafiają na złom, i stołują się za odpowiednią odpłatnością, gdyż za darmo, żadna ich nie tknie, u prostytutek. Co po niektórzy, bardziej obeznani w damskim światku, bronią się rękami i nogami, by do second-handu, nie trafić. Owszem czasem, są wyceniani, jak lepsze ciuchy na wieszakach, czasem, któraś, złapie lepszą sztukę szybciej, czasem czeka już na nich nowa właścicielka. To się najczęściej nazywa handlem aukcyjnym, bądź wymianą, jeśli jedna poleca swojego, drugiej, ponieważ dba o to, często z czystej sympatii, by delikwent nie pozostał sam, na dłużej. Wynika, to z naszego, wrodzonego, instynktu macierzyńskiego . Społeczeństwo dobrze wie, że to kobieta decyduje. Przecież, to my jesteśmy szyją, która kręci głową, rodzaju męskiego.
Pani Współautorko, przeczytałam Twój post. Jestem zaskoczona. Piszesz, że się jeszcze z niego nie wyleczyłaś. Niedobrze. Zajmij się kimś innym. Odeślij tamtego na rzeczony złom. Ciągle mówisz, że Cię skrzywdził, a Ty tak dobrze o nim piszesz. Zresztą Twoje życie. Ja chyba nigdy nie byłam zakochana. Tak do końca. A Ciebie najwyraźniej dobrze kopnęło. Po raz pierwszy, jednak, dajesz mi do końca wniknąć w tą historię. Co ja o tym wszystkim sądzę... Powinnaś sobie dać spokój, RAZ NA ZAWSZE z tym Panem. Ale najwyraźniej lubisz cierpieć. Mhym... Jesteś masochistką, i choć bardzo Cię lubię, nie mogę przejść koło tego obojętnie. Baby. Dlaczego my, jak się zakochamy to na całego ? Zastanawiam się. Również, staram się zrozumie, dlaczego jesteśmy naiwne i łatwowierne. A potem nawet mało inteligentny facet potrafi wykorzystać mądrą i oczytaną kobietę. Może Drogie Panie, wreszcie zewrzyjmy szyki i postawmy się mężczyznom. Tak, ale wśród nas są słodkie idiotki, które wolą leżeć na hamaku, malować paznokcie i popijać drinki z palemką, jak animowana Fiona. Ale, Droga Współautorko, Ty taka nie jesteś. Wiem dobrze. Pracujesz, uczysz się, prowadzisz w jakiś tam sposób swój dom i swoje życie. I co ?! Serce nadal boli... Niezrozumiałe jest to dla mnie. Ty i miłość. Weź się w garść. Psiapsióło.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz